05.02.2012 14:52, pol-goszcz
Wielkość liter :
A
A
A
fot. surfertoday.com
Szósty czerwca 1944 roku, Normandia we Francji. Siły wojskowe aliantów przygotowują się do największej operacji desantowej w historii świata, przeciwko nazistowskim Niemcom. Nadszedł tak zwany „Dzień D”. Jednostki desantu morskiego, a konkretnie ponad cztery tysiące, pod dowództwem admirała Ramsaya czekają na zielone światło.
Wybrzeże Normandzkie stanowiło część umocnień Wału Atlantyckiego, operacja „Lądowanie w Normandii” miała na celu otworzenie tzw. Drugiego frontu w zachodniej Europie. Niezwykle istotną rolą w przygotowaniach stanowiły bardzo dokładne i wiarygodne prognozy pogodowe.
Tak naprawdę operację można było wykonać jedynie w ciągu kilku dni każdego miesiąca, najlepiej w okolicach pełni księżyca. Chodziło o oświetlenie, które dawał księżyc w godzinach kompletnej ciemności, ale przede wszystkim o pływy morskie.
Na konferencji poprzedzającej „Dzień D” debatowano na temat przełożenia o miesiąc całej akcji. Przyczyną były kiepskie warunki pogodowe panujące na morzu, fale, silne prądy. Prognozy nie były za dobre i nie wskazywały na poprawę. Mimo to generał Eisenhower zdecydował się zaryzykować i operację przeprowadzić.
Alianci zajęli pięć plaż, oprócz jednej pod kryptonimem „Omaha”, wszystkie bez większych problemów. Tam straty były poważne, zginęło kilku tysięcy żołnierzy. Znacznym powodem było to, że czołgi mające wspomóc piechotę w pierwszej fazie, zostały zatopione lub zniszczone zanim w ogóle wydostały się na ląd.