07.01.2012 11:13, pol-goszcz
Wielkość liter :
A
A
A
fot. PAP
Kapitan Paszke po niezwykle wyczerpującej dobie żeglugi na uszkodzonym katamaranie Gemini 3, dopłynął do argentyńskiego portu Rio Gallegos. Najgorsze były ostatnie mile i podejście do portu. W silnym deszczu i mroku nocy, pod prąd jacht płynął długim ujściem rzeki Gallegos przy asyście holownika.
Najbliższe godziny Paszke spędzi odpoczywając i dochodząc do siebie. Następnie zostaną podjęte prace mające na celu naprawienie szkód. Najpierw trzeba wypompować wodę, dopiero wtedy będzie można ocenić zniszczenia.
Dużą pomoc uzyskał polski kapitan od Ambasady RP w Argentynie, a także od lokalnej straży przybrzeżnej. W najbliższych dniach na miejsce ma przybyć Zespół Brzegowy Rejsu.
Walka jednego człowieka z takim żywiołem jest skazana na klęskę. Wielu żeglarzy przerywało rejsy z powodu uszkodzeń lub awarii jachtów. Co dalej? Pobicie rekordu jest niemożliwe z powodu zawinięcia do portu i przerwania rejsu. Paszke może ukończyć rejs lub wystartować znowu.